Posty

COVID-19 mnie zmienił

Obraz
W sobotę 14 marca nagle poczułem, że się duszę. Byłem w domu, gdy bez ostrzeżenia poczułem, że nie mogę oddychać - napisał pastor Pedro Torres z Francji. To był COVID-19.
Kończę długą bitwę z COVID-19. Trwała prawie osiem tygodni. Nadal trudno jest mi stać, ponieważ czuję się słaby i mam zawroty głowy, co sprawia, że najprostsze codzienne obowiązki są ryzykowne. Nawet kiedy siedzę, wciąż odczuwam nagłe bóle głowy i stale jestem oszołomiony.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy spędziłem w łóżku prawie siedem tygodni. Zmieniło to mój sposób patrzenia na życie i moje priorytety. Nie jestem w tym wyjątkowy. Ludzie mówią o "świecie postcovidowym", ponieważ świat już nigdy nie będzie taki sam. Nasze życie, zarówno społeczne, jak i osobiste, też nie będzie takie samo. Obecny wirus wywoła podobny efekt jak 11 września 2001 roku.
W sobotę 14 marca nagle poczułem, że się duszę. Byłem w domu, gdy bez ostrzeżenia poczułem, że nie mogę oddychać. Na początku myślałem, że to problem z sercem. Ju…

Mężczyźni to lubią

Obraz
- Człowiek składa się z duszy, ciała i psychiki. Nie można ich zaniedbać - mówi Michał Mokrzycki. Męska wspólnota, do której należy, pomaga w pracy nad każdą z tych przestrzeni.
Michał Laskowski z Warszawy zaczął przygodę z męską duchowością od pielgrzymki do Niepokalanowa. Kiedy się zapisywał, wiedział, że będzie to nocy marsz. Dopiero na miejscu okazało się, że uczestnicy nie dostaną informacji o trasie i postojach. Niewielka grupa mężczyzn musiała zaufać kierownikowi, którego wcześniej nie znali. - Na początku mnie to raziło, ale to było jedno z ćwiczeń. Chodziło o to, żeby dać się prowadzić. W ten sposób pokazano, jak funkcjonuje wspólnota - opowiada Michał Laskowski. Jakiś czas po pielgrzymce wstąpił do grupy Przymierze Odważnych. Trzon ruchu to 130 mężczyzn. Tych, którzy formują się poprzez materiały zamieszczane w internecie, jest ponad tysiąc.
Trzy kwadranse Michał Laskowski ma 42 lata. Od 8 lat jest mężem, ma dwie córki 7- i 5-letnią. Pracuje w korporacji zajmującej się produkcj…

Plotka gorsza niż zaraza

Obraz
- Jestem przekonany, że jeśli każdy z nas zrobi postanowienie unikania plotek, na koniec zostanie świętym. To piękna droga - przekonuje papież Franciszek. Naprawdę wystarczy tylko tyle?Lubimy plotkować - o relacjach, kontrowersyjnych zachowaniach, wyglądzie, sukcesach i co "smakowitszych" porażkach. Lubimy nadstawiać ucha, żeby wiedzieć, co gdzie nowego się wydarzyło, kto, co, komu, dlaczego, i przekazywać to dalej. Najczęściej z własnym komentarzem, emocjonalnym zabarwieniem, z nieodłącznym: "Nie mów nikomu". Prasa i portale plotkarskie biją popularnością te z wartościami, a te informacyjne coraz częściej właśnie plotkarskimi "newsami" nabijają liczbę użytkowników. Plotkujemy właściwie wszyscy - zarówno kobiety, jak i mężczyźni, zwyczajni pracownicy i pion kierowniczy, świeccy i duchowni, sąsiedzi i znajomi, i wszędzie - w rodzinie i w pracy, we wspólnotach i parafiach...Pojawiły się nawet "badania", które dowodzą, że plotkowanie pozytywnie wpł…

Życie z wizją

Obraz
Człowiek bez wizji nie zrealizuje swej misji ani potencjału. Wizja jest przeciwieństwem status quo. Polega na sięganiu poza przeszkody i niepowodzenia.
Helena Keller nie miała jeszcze dwóch lat, gdy straciła wzrok i słuch. W rezultacie nie nauczyła się mówić. Do siódmego roku życia wyrażał uczucia i potrzeby dzikiem śmiechem, wrzaskiem czy wierzganiem. Miała szczęście, gdyż trafiła na wspaniałą nauczycielkę, która podobnie jak ona była niewidoma.

Anne Sullivan z Instytutu Niewidomych nie widziała w Helenie niewidomego, głuchego dziecka, lecz osobę o wielkim potencjale. Z jej pomocą Helena nauczyła się czytać i pisać przy pomocy alfabetu Braille'a. Dzięki temu w wieku 16 lat mogła zacząć naukę w szkole. W 1904 roku ukończyła studia jako jedna z najlepszych studentek.

Helena Keller, która żyła w latach 1880-1968, poświęciła swoje życie, aby pomagać niewidomym i głuchoniemym. Stała się autorką wielu książek i popularną prelegentką. Kiedy zapytano ją, czy jest coś gorszego od ślepoty, od…

Człowiek, który nie lękał się Szatana

Obraz
Mówiono o nim: egzorcysta Watykanu. Swoją posługę rozpoczął w 1986 r., a zakończył dwa miesiące przed śmiercią. Niektóre źródła podają, że wciągu 30 lat przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów.

Czwarta rocznica śmierci jednego z najbardziej znany egzorcystów świata - ks. Gabriele Amortha (16 września 2016 r.) to dobra okazja, aby przybliżyć najważniejsze zagadnienia jego kapłańskiego przepowiadania.

Ksiądz Amorth chciał na nowo uświadomić ludziom wartość posługi egzorcysty i przestrzec ich przed podstępnym działaniem złego ducha. Zrezygnował nawet z wakacji oraz dni odpoczynku, aby pomóc wszystkim cierpiącym. Tym bardziej że byli to nie tylko Włosi, lecz także osoby z innych, odległych krajów, a nawet muzułmanie. Nigdy nie narzekał na przepracowanie, a to, co robił, czynił z wielką pasją. Dlaczego? Ponieważ czerpał siły z codziennej Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, lektury Ewangelii i modlitwy różańcowej.

Ostrzegać ludzi
Ksiądz Amorth był nie tylko egzorcystą, lecz także pror…

Ks. Piotr Pawlukiewicz o uciekaniu od powołania

Obraz

Z humorem przez życie

Obraz
Zbyt często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważne jest w codziennym życiu poczucie humoru.
Zwyczajnie uznajemy, że albo ktoś ma poczucie humoru, albo go nie ma, bez rozmyślania o tym, jak wpływa ono na jakość naszego życia. Tymczasem humor tworzy przedziwną przestrzeń rozwoju. Pielęgnując w sobie poczucie humoru, mamy możliwość poznawania siebie i otaczającego świata w jego prawdziwych kolorach oraz różnych odsłonach, z dystansem i uśmiechem widzieć swoje wady, a także z odwagą pracować nad sobą, aby "słońce nie zachodziło nam już o poranku", jak napisał Phil Bosmans.



Generalnie lubimy ludzi z poczuciem humoru, bo w ich towarzystwie życie nabiera barw. Mówi się, że Polacy umieją się śmiać. Nawet w trudnym czasie wojny naród nucił skoczne wersy, że nawet jeśli "cię kula trafi jaka, poprosisz pannę, da ci buziaka... w nos". W czasach PRP mieliśmy łatkę "najweselszego baraku w obozie". A jak jest dziś? Zróbmy sobie "challenge", aby najpóźniej ju…