Życie wspólnoty w praktyce

Nasze Konstytucje w art. 36 przypominają nam, że "w Instytucie nie ma życia wspólnotowego". W art. 34 czytamy - " Instytut stanowi autentyczną wspólnotę zbudowaną na fundamencie wiary i ożywianą więzią silnej i czynnej miłości...". Te dwa artykuły jakby się sprzeciwiają i uzupełnają zarazem. Żyjemy w diasporze, ale przecież spotykamy się na dniach skupienia, rekolekcjach, czy wspólnych wakacjach. Takiego życia, zbudowanego na fundamencie wiary, ożywionego więzią silnej i czynnej miłości, doświadczyłem podczas Braterskich Dniach Wspólnoty Polskiej.

Długi majowy weekend pozwolił nam dość licznie zjechać do Gdańska. Zamieszkaliśmy w domu zakonnym oo. franciszkanów. W programie wspólnego wypoczynku był czas na modlitwę, Eucharystię i wycieczki. Z powodu wielości zajęć, mogłem być tylko jeden dzień. Szczególnie mile wspominam wspólne uczestnictwo w meczu piłki nożnej dwóch drużyn: Lechi Gdańsk i Legii Warszawa. Stadion w Gdańsku jest piękny i nowoczesny w kolorze bursztynu, specjalnie zbudowany na "Euro 2012" . Na stadionie tego dnia było kilka tysiecy kibiców, była atmosfera bojowa, śpiewy i oklaski. Po strzeleniu gola dla jednych była eforia radości, dla innych smutek. Nasza wspólnota cieszyła się z wygranej Lechii Gdańsk.

Przy tej okazji warto się zastanowić nad tematem teologii sportu i jego znaczenia w rozwoju człowieka. Sport należy do fenomenu życia. Wpisał się on w historię ludzkości. Dlatego można o nim mówić, można go uprawiać, można także przy nim wypoczywać. Sport jakby służy utrzymaniu standardów piękna ludzkiego ciała. Innym wyznacznikiem estetyki sportu jest piękno ruchu sportowca. Piłkarz ukazuje wysiłek, resztkami sił pragnie wygrać. Jakość wykonywanego ruchu wywołuje u kibica istotne wrażenia estetyczne. Wyzwalają się uczucia radości, solidarności, życzliwości, chęci pomocy, dopingu. Mecz dostarcza widowiskowych wrażeń i wzorców zachowań, wywołuje stany zachwytu i podziwu, oddziaływuje na całego człowieka. Biorąc pod uwagę metafory biblijne , którymi posługiwał się św. Paweł to można wnioskować, że sport ma w tym teologicznym wymiarze znaczenie pedagogiczne. Jego podstawową funkcją jest usprawnienie człowieka do bycia wiernym Bogu. Myślę, że sport kształtuje też postawy moralne, ale najpierw sam musi się im podporządkować. Sport też wspomaga rozwój człowieka poprzez wzmocnienie jego sił fizycznych i kształtuje właściwe relacje międzyludzkie.

Ale można też zauważyć zagrożenia jakie płyną ze współczesnej praktyki sportu. Często spotykamy się ze zjawiskiem komercjalizacji sportu i niezdrowej rywalizacji.

Chrześcijanie, a szczególnie my, świeccy konsekrowani, powinniśmy troszczyć się o kulturę fizyczną. Nasz wspólny udział w meczu i braterskie dni wspólnoty, pomógły nam jeszcze bardziej wzmocnić nasze braterskie relacje. Mogliśmy wcielić w życie ducha wspólnoty przeżywanego w przyjażni, który czyni ze wszystkich, w poczuciu jedności celów i środków, "jedno serce i jednego ducha" /Dz 4,32/ [por. art. 34].

Bardzo trafnie ukazał to nasz Ojciec Założyciel Giuseppe Lazzati, gdy pisał - "Tym doskonalsza jest więc wspólnota, im bardziej tworzący tę wspólnotę są pełnowartościowymi osobami... tydzień spędzony razem ma większą wartość dla budowania wspólnoty niż 11 dni skupienia w ciągu roku, czy 8 dni rekolekcji. Przebywanie razem na wakacjach, to jakościowo różny czas od wspólnie odbytych rekolekcji, gdzie zachowujemy ciszę, a chwile towarzyskich spotkań są ograniczone" /Listy t. III - "Osoba a wspólnota w Instytucie"/.

Wspólne modlitwy, rozmowy, spacery, zwiedzanie wystaw w muzeum, żarty, biesiady i takie po prostu bycie razem bardzo nas wzbogaciło. Czy w Instytucie nie ma życia wspólnotowego? W tych dniach doświadczyłem autentycznej wpólnoty, mogłem być sobą, ukazywałem swoje uczucia, nie zakładałem przysłowionej maski, byłem wysłuchany i mogłem swobodnie słuchać mego brata, nikt mnie nie krytykował, w mojej wspólnocie byłem wolnym człowiekiem. Chwała Panu! " Każdy o tyle wzrasta, o ile intensywniej żyje życiem wspólnoty, a wspólnota jest tym doskonalsza, im bardziej osoby w niej uczestniczące stają się pełniejszymi osobami" /G.Lazzatii/

Tak, więc wspólnie przeżyty weekend pomógł mi "naładować akumulatory", aby wrócić do domu i budować wspólnotę tam, gdzie Pan mnie postawił.

Krzysztof