24 października - Ja byłem Jego brzemieniem

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie - Księga Izajasza 53,4-5

Przeczytaj: Księga Izajasza 53,1-9

 Mniej więcej w 1950 roku natknąłem się w czasopiśmie Time na artykuł opisujący zadziwiającą historię z zakresu medycyny. W tamtych czasach lekarze dopiero zaczynali eksperymentować z nowymi metodami leczenia. Na Zachodnim Wybrzeżu żył chłopiec, który miał zapalenie nerek. Infekcja stała się na tyle poważna, że jego nerki zamiast oczyszczać krew, powodowały jej zatrucie. Wreszcie doszło do sytuacji kryzysowej, a lekarze poinformowali rodziców, że jeśli nie zostaną podjęte jakieś natychmiastowe działania, to chłopiec umrze.
 Lekarze zajmujący się chłopcem odbyli naradę z najlepszymi specjalistami z Kalifornii i jeden z nich zaproponował dość radykalny eksperyment. Miano podłączyć ciało chłopca do ciała innej osoby, mającej zdrowe nerki i pozwolić, by oczyściły one jego krew, dzięki czemu również nerki miały szansę się zregenerować. Lekarze zgodzili się, że takie działanie jest możliwe, porozmawiali więc o tym z rodzicami chłopca, a ci natychmiast wyrazili zgodę na zabieg.
 Ponieważ ojciec miał tę samą grupę krwi, co chłopiec, zabrano go do szpitala, położono na stole operacyjnym tuż obok syna i połączono ich systemy krwionośne. Krew z ciała chłopca zaczęła płynąć w ciele ojca, a krew ojca – w ciele syna. Chłopiec miał bardzo wysoką gorączkę. Kiedy tak leżeli obok siebie, temperatura ciała chłopca zaczęła spadać, natomiast temperatura ciała ojca zaczęła wzrastać, aż osiągnęły ten sam poziom. Wtedy temperatura obydwu spadła do normalnego poziomu. Eksperyment zakończył się sukcesem. Zatrzymano chłopca w szpitalu na dziewięć dni i okazało się, że jest zdrowy. Po dziewięciu dniach wypisano go do domu, zostawiając tylko ojca na obserwację. W jedenastej dobie ojciec nagle dostał wysokiej gorączki i niedługo potem zmarł.
 Jest to chyba najlepsza ilustracja ofiary Krzyża, jaką kiedykolwiek słyszałem. Nasz niebiański Ojciec sprawił, że w Jego Synu cała Jego świętość zderzyła się ze śmiertelną chorobą naszego grzechu – z całym naszym pokrzywieniem i pogięciem. Jezus przyjął do swojego ciała nasz grzech i naszą chorobę, poniósł należną nam karę i umarł zamiast nas. (za: Każdy dzień)