25 października - Kocham Cię dla Ciebie samego

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich - Księga Izajasza 53,6

Przeczytaj: Ewangelia wg św. Łukasza 15,11-24

 Jezus przyszedł na nasz upadły świat, by zapewnić marnotrawnym dzieciom drogę powrotu do domu. Chciał oczyścić nasze serca z buntu, żebyśmy nie tylko mogli wrócić, ale również mogli się cieszyć, znów tam przebywając, żebyśmy mogli się cieszyć przywilejem bycia częścią rodziny, którą porzuciliśmy. Jezus zapłacił cenę za nasz powrót i nasze uleczenie.
 Z upływem lat nabrałem w głębi duszy przekonania, że Jezus chce zrobić dla nas o wiele więcej, niż większość z nas w ogóle jest w stanie sobie wyobrazić. Tak często myślimy o tym, co Chrystus przyszedł uczynić, na nasz egoistyczny sposób. A przecież Chrystus umarł, by uczynić dla ludzi więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wymarzyć. Jeśli nie zaczniemy marzyć na większą skalę, nigdy nie doświadczymy głębszej rzeczywistości Jego obecności.
 Prawda jest taka, że Chrystus przyszedł, by uczynić więcej, a nie tylko uchronić nas od piekła. On chce nawiązać osobistą więź z każdym człowiekiem, za którego oddał życie. On umarł, by ocalić każdego z nas nie tylko od grzechu, ale od nas samych. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich (Księga Izajasza 53,6).
 Pogoń za własną korzyścią to ostateczna definicja grzechu, zaś Krzyż posiada moc zdolną każdego człowieka od tego uwolnić. Pewien francuski katolicki kapłan na dworze króla Ludwika XIV powiedział kiedyś: „Mój Boże, czy nie ma już nikogo, kto by cię kochał za to, kim jesteś? Czy nie możesz znaleźć choćby jednej takiej osoby? A jeśli nie, czy nie możesz stworzyć kogoś takiego?” To dlatego Jezus wziął na siebie krzyż – by doprowadzić mnie do miejsca, w którym pokocham Go ze względu na to, Kim jest, a nie za to, co może dla mnie zrobić.
 Zakończenie opowieści o synu marnotrawnym byłoby wielkim rozczarowaniem, gdyby syn wrócił po więcej majątku, zupełnie nie interesując się ojcem. Kiedy ojciec ujrzał, jak syn wraca do domu, relacja między nimi wysuwa się na pierwszy plan, zaś czytelnik zapomina, że syn kiedykolwiek potrzebował czegoś poza swoim ojcem. (za: Każdy dzień)