17 listopada - Nie takie znów samospełnienie

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. - Ewangelia wg św. Marka 8,35

Przeczytaj: Ewangelia wg św. Marka 8,34-38
 Jednym z kluczy prowadzących do zrozumienia zarówno problemu ludzkiego zła, jak też znalezienia jego rozwiązania jest zrozumienie podstawowej natury człowieka. Ponieważ zostaliśmy stworzeni na Boży obraz, nigdy nie jesteśmy sami. Zawsze stanowimy część pewnej sieci relacji. Tym samym nasze decyzje wpływają na innych. Nie jesteśmy początkiem dla samych siebie. Zaczynamy życie w innej osobie – najlepiej jeśli jesteśmy owocem miłości małżeńskiej. Również nie utrzymujemy się przy życiu dzięki własnym zabiegom. Czerpiemy życie z otaczającego nas świata – korzystając z pożywienia, wody i powietrza. Nawet nie potrafimy wyjaśnić sami siebie. Nie istnieje „typowy” człowiek, ponieważ istniejemy w męskim i żeńskim wydaniu. Potrzeba dwojga, by wyjaśnić istnienie jednostki. A więc całe nasze życie i tożsamość są zbudowane na życiu innych.
 To oznacza, że mimo iż próbujemy to zmienić, nie jesteśmy zdolni do samospełnienia. Nasze zaspokojenie zawsze zależy od drugiej osoby. To dlatego Jezus powiedział: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je (Ewangelia wg św. Marka 8,35).
 A więc jak to wpływa na problem zła? Ludzie istnieją wewnątrz sieci relacji, które pomagają im ułożyć ich życie, ustalić tożsamość i znaleźć spełnienie. Cierpimy, jeśli te relacje są pozrywane. Poza tym, nasze decyzje wpływają na szeroki krąg ludzi. Kiedy więc podejmujemy decyzje przynoszące dobro, inni ludzie mają szansę wzrastać i wyróżniać się. Kiedy jednak podejmujemy decyzje przynoszące zło, zatrzaskujemy innym drzwi do rozwoju.
 Nasz problem ze złem zostanie rozwiązany dopiero wtedy, kiedy przyznamy, że potrzebujemy, by nasza najważniejsza relacja – z Bogiem – była w porządku. Ponieważ wyszliśmy spod ręki Boga, jesteśmy stworzeni do relacji z Nim. Analogicznie, ponieważ jesteśmy owocem relacji miłości między dwojgiem ludzi, potrzebujemy relacji z tą, którą nazywamy matką i z tym, którego nazywamy ojcem. Pozbawienie nas którejkolwiek z tych relacji – czy z Bogiem, czy z naszymi rodzicami – może się okazać szkodliwe. Pozbawienie relacji z Bogiem oznacza i dla nas, i dla innych ostateczną śmierć.
 Kiedy w naszej relacji z Bogiem odnajdujemy radość i spełnienie, odkrywamy nowy wymiar wolności dotyczący wyborów, które będą innym otwierać drzwi łaski. Dokonując konsekwentnych wyborów wynikających z ofiarnej miłości, powodujemy, że zło ulega pomniejszeniu i zaczyna tracić siłę, z jaką trzyma w szachu ludzi z naszego otoczenia.