18 listopada - Zbawienie w sercu drugiego człowieka

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. - Księga Izajasza 53,6

Przeczytaj: Księga Izajasza 53

 Zbawienie nigdy nie zaczyna się od osoby, która je otrzymuje. Jako młody duszpasterz, patrząc na problemy, z jakimi zmagał się moja parafia, mawiałem: „Gdyby ten łajdak po prostu wziął się w garść i zaczął się zachowywać jak trzeba, wszystko by się zmieniło na lepsze. Dlaczego on tego nie zrobi?”
 Nikt sam za siebie nie podejmuje decyzji, że się poprawi. Nie zdarza się tak, że jakiś człowiek budzi się któregoś ranka, mówiąc sobie: „Jestem pewien, że zostanę chrześcijaninem” albo „Jestem przekonany, że dziś pojednam się z Bogiem”. Kluczem do przemiany każdego człowieka jest ktoś inny oprócz niego. Tak właśnie Bóg zaprojektował ludzi. Jesteśmy osobami. Postawię ci pewne wyzwanie – usiądź i przeczytaj Ewangelię Jana, próbując po swojemu wytłumaczyć Jezusa. Jezus powtarzał, że osobno nie da się Go wyjaśnić. On nie przyszedł na ziemię, żeby zająć się swoimi sprawami.
 Czytałem Ewangelię Jana przez całe lata, zanim wreszcie olśniło mnie, że najważniejszą postacią tej Ewangelii nie jest Jezus. Jej najważniejszą postacią jest Ojciec. W Ewangelii Jana czterdzieści razy użyte zostało słowo posłał. Jezus mówi o Ojcu, a kolejność słów w greckim oryginale dokładnie znaczy posyłający Mnie Ojciec. Nigdy nie pojmiesz Jezusa, jeśli nie zrozumiesz, że przyszedł od Ojca. Kierował się nie własną wolą, ale przyszedł, by pełnić wolę Ojca.
 Nikt z nas, nawet Jezus, nie jest w stanie wyjaśnić samego siebie. Jesteśmy ze sobą powiązani, a klucz do każdego z nas znajduje się w innym człowieku. Nasze życie fizyczne zaczęło się w łonie kogoś innego. Nasze zbawienie zaczęło się w sercu innej osoby. Każdy z nas jest wynikiem czyjejś troski. Bóg stał się dla nas człowiekiem, biorąc na siebie wszystkie nasze grzechy. Czy jesteśmy gotowi nieść w naszym sercu innych ludzi? (za: Każdy dzień)