19 listopada - Wolni, by przyjąć

Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego. - Ewangelia wg św. Jana 1,11-12

Przeczytaj: Ewangelia wg św. Jana 14,15-18

 Jednym ze skutków naszej upadłej natury jest fakt, że nie lubimy przyjmować rzeczy od innych. Kiedy coś przyjmujemy, czujemy się zależni, a nie mamy ochoty od kogokolwiek zależeć. Pochodzę z Karoliny Północnej, gdzie moja rodzina o szkockich korzeniach sama zajmowała się pracą na roli. Nasze motto brzmiało: „Zrób to sam. Stój na własnych nogach. Bądź panem siebie”. I przekonałem się, że za żadną cenę nie chcę zależeć od innych.
 Kiedy jestem od ciebie zależny, masz nade mną pewną kontrolę. Nie chcę być kontrolowany, a więc nie lubię mojej zależności. Nie lubię otrzymywać. Co ciekawe, kiedy odmawiam przyjęcia lub przyjmuję z niechęcią, pozbawiam cię głównego powodu twojego istnienia, ponieważ tylko w dawaniu znajdujemy spełnienie.
 Czy ktoś kochany oddał ci kiedyś coś, co mu podarowałeś? Czy twój syn lub córka, mąż czy żona kiedykolwiek użyli daru jako środka służącego manipulacji? Ból, jaki to wywołuje, pokazuje, że zostaliśmy stworzeni do dawania nie dla jakichś samolubnych celów, ale po to, by nieść innym dobro. Kiedy przestajemy przyjmować lub inni przestają przyjmować nasze dary, odcinamy się od siebie, zatrzaskując drzwi. Wdzięczne przyjęcie to najlepsza rzecz, jaką możesz podarować drugiemu człowiekowi.
 Czy jesteś gotów otrzymać dary miłości, które inni tak gorąco pragną ci ofiarować? Czy masz serce otwarte i gotowe, by polegać na innych? Oto sedno zbawienia – przyjęcie daru Bożej miłości. (za: Każdy dzień)