21 Listopada - Ramię Pańskie (część 1)

Pan ujrzał i złem się wydało w Jego oczach, że nie było prawa. Ujrzał też, że brakowało ludzi, i zdumiał się, że nie było orędownika. Wówczas Jego ramię przyniosło Mu zwycięstwo, a Jego sprawiedliwość była Mu podporą. - Księga Izajasza 59,15-16 

Przeczytaj: Księga Izajasza 63,5

 Kiedy wyobrażałem sobie ramię naszego Pana, tak jak je opisuje 59 rozdział Księgi Izajasza, zawsze miałem obraz Zeusa na górze Olimp, trzymającego w ręce piorun. Bóg prostuje rzeczy, porażając je swoją mocą. Przeżywam szok, czytając pierwsze wersety Księgi Izajasza 53, które mówią o „ramieniu Pańskim” (w. 1): On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (…). Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich (Księga Izajasza 53,2-5.7).
 Baranek prowadzony na rzeź w niczym nie przypomina Zeusa dzierżącego piorun. Ten fragment przemienił moje rozumienie Bożej mocy. Kiedy zdałem sobie sprawę, co on mówi, zacząłem myśleć o tym, że Bóg, spojrzawszy na świat pogrążony w grzechu, stwierdził: „Skoro nie mogę znaleźć nikogo, kto mógłby przynieść zbawienie, jedynym rozwiązaniem jest, bym stał się jednym z nich”.
 W rezultacie, w łonie dziewicy poczęło się dziecko, które potem narodziło się w stajni, a zostało wychowane w warsztacie cieśli. Aż wreszcie to dziecko stało się Zbawicielem całego świata. (za: Każdy dzień)