12 grudnia - Torując drogę (część 1)

Tak mówi Pan, który otworzył drogę przez morze i ścieżkę przez potężne wody - Księga Izajasza 43,16 - Przeczytaj: Psalm 107

 W 1991 roku otrzymałem list od pewnej młodej Chinki. Napisała w nim: „Zostałam chrześcijanką i wierzę, że Bóg mnie powołał, bym o Nim nauczała. Czy mogłabym przyjechać do Asbury College i odbyć tam szkolenie?” Została przyjęta, więc udała się do ambasady amerykańskiej, gdzie odmówiono jej wizy, ponieważ miała już tytuł licencjata. Później udało się nam przyjąć ją do Seminarium Teologicznego na studia podyplomowe, jednak ambasada amerykańska wciąż stawiała na jej drodze rozmaite przeszkody. Przez dwa lata uniemożliwiano jej przyjazd do Stanów na szkolenie. Czułem się zniechęcony. 10 czerwca 1993 roku otrzymałem od niej informację, że otrzyma wizę, jeśli tylko ponownie ją przyjmiemy i zagwarantujemy finansowe wsparcie. Przeprowadziliśmy więc ponownie cały proces rekrutacji. W lipcu otrzymałem kolejny list: „We wrześniu przylatuję do Houston w Teksasie. Czy ktoś może mnie odebrać z lotniska?”
 Kiedy wreszcie przyleciała, opowiedziała nam resztę swojej historii. Pracownik ambasady, który przez ponad dwa lata na wszelkie sposoby utrudniał jej życie, w końcu popatrzył na nią i powiedział: „W porządku. Ostatnie pytanie”. Joy wiedziała, że jej przyszłość będzie zależeć od udzielonej odpowiedzi. Mężczyzna zapytał: „Czy możesz mi wyjaśnić teologiczne znaczenie Pieśni nad Pieśniami w Starym Testamencie?” Joy spojrzała na niego z przerażeniem, gorączkowo zastanawiając się, jak będzie w stanie mu to wyjaśnić swoją łamaną angielszczyzną. A potem udzieliła odpowiedzi, jaką otrzymała od Jezusa, który wyszeptał jej do ucha: „Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust! Bo miłość twa przedniejsza od wina. To drugi werset z 1 rozdziału tej księgi i mówi on o mojej miłości do Jezusa i Jego miłości do mnie”.
 Pracownik ambasady spojrzał na Joy, a potem wzruszył ramionami i powiedział: „Puśćcie ją. Ona jest autentyczna”. Więc Joy przybyła do Ameryki, by się szkolić.
 Czasami staramy się z całych sił, odczuwając frustrację i gniew wobec każdej zwłoki, jaka się nam przydarza, a która wydaje się powstrzymywać nas przed dotarciem tam, gdzie najbardziej moglibyśmy przydać się Bogu. Ale prawda jest taka, że On wykorzystuje każdą zwłokę, a kiedy nadchodzi właściwa pora, otwiera drzwi, a my możemy ufnie i pewnie przez nie przejść. Ta pewność bierze się ze świadomości, że pozwoliliśmy Bogu utorować nam drogę, zamiast pchać się do przodu, zanim nadejdzie zamierzona przez Niego pora. Czy ty obecnie na Niego czekasz? Czy łaskawie i cierpliwie znosisz zwłokę, na którą On zezwala? (Każdy dzień)