17 grudnia 2018 r. - Źródło życia

Albowiem w Tobie jest źródło życia i w Twej światłości oglądamy światłość.

Bóg jest źródłem życia. Alternatywą dla bliskości z Nim jest śmierć. Księga Rodzaju 2:7 mówi, że kiedy Bóg stworzył pierwszego człowieka z prochu ziemi, tchnął w niego życie, a człowiek ożył. Apostoł Jan pisze o Jezusie: W Nim było życie, a życie było światłością ludzi (J 1:4). Piotr, przemawiając do Żydów zgromadzonych w Świątyni w Jerozolimie powiedział: Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych (Dz 3:15). Zaś sam Jezus stwierdził: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem (…). Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki (J 11:25-26). Natomiast zwracając się do swoich nieprzyjaciół, powiedział: Nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie (J 5:40).

Tak, Bóg jest źródłem życia. Jest coś takiego w bliskiej relacji z Nim, co pokonuje śmierć. Henoch jest tego najlepszym przykładem. Wyobraź sobie więź między Bogiem a Henochem – ich relacja była tak bliska i cenna, że chcieli razem spędzać czas, więc pewnego dnia Bóg zabrał Henocha do swojej wiecznej obecności. Zaskakującym przeciwieństwem tej pełnej słodyczy bliskości między Henochem a Bogiem jest to, o czym pisał Ezechiel: Umrze tylko ten, który grzeszy (Ez 18:20). Grzech nie jest czynnikiem powodującym zniszczenie; śmierć pojawia się dlatego, że grzech spowodował oddzielenie nas od Tego, który jest samym życiem.

Pełni złudzeń uważamy, że rzeczy mają wartość same w sobie oraz że życie również ma wartość. Boże dary są dobre, więc ich pragniemy. Ale decyzja, że będziemy szukać Jego darów zamiast Jego obecności, jest siłą napędową bałwochwalstwa. Nasze ziemskie życie nie jest ważniejsze od Tego, od którego to życie pochodzi i nie powinno z Nim rywalizować o naszą uwagę i uczucie. Kiedy oddzielimy życie i czas od Chrystusa, nawet dobre rzeczy stają się niebezpieczne i tracą na znaczeniu. Tracimy nasze życie, odwracając się od jego Stwórcy. (za: Każdy dzień)