3 stycznia - Święty

Nie posłaniec i nie anioł, lecz jego oblicze wybawiło ich; On sam ich odkupił w swojej miłości i w swoim miłosierdziu. Podźwignął ich i nosił ich przez wszystkie dni prawieków. - Księga Izajasza 63,9

Przeczytaj: Księga Izajasza 63
 Zastanawialiśmy się nad możliwościami, jakie się pojawiają z chwilą, kiedy Bóg wkracza do naszego życia. Jednakże nigdy nie wolno nam zakładać, że Jego obecność jest czymś oczywistym; ona wiąże się z pewnymi warunkami. Cały Stary Testament jest tego przykładem.
 Bóg jest jedynym Bogiem i nie zgodzi się na żadnego rywala czy jakąkolwiek konkurencję w naszym życiu. Kiedy pozwalamy, by cokolwiek zajęło centralne miejsce przeznaczone tylko dla Niego, to Go obraża i smuci. Bóg jest smutny, ponieważ sprowadzamy na siebie nieuniknione cierpienie, pozwalając, by cokolwiek zajęło Jego miejsce i zawłaszczyło sobie należne Mu prawa. Dobrze ujął to psalmista w Psalmie 16,4, który napisał, że ci, którzy chodzą za obcymi bogami, doznają większej żałości, a więc nie chce on mieć nic wspólnego z ofiarami, czy modłami zanoszonymi przez ludzi o rozdwojonym sercu. Wyznaje, że Jahwe jest Panem i że nawet dobro traci swoją wartość, kiedy nie jest poddane Bogu. To z tego powodu Jezus stanowczo podkreślał, że najpierw powinniśmy szukać Jego królestwa (Ewangelia wg św. Mateusza 6,33).
 Tylko Bóg jest Bogiem i jest Święty; nienawidzi wszelkiej nieczystości i wszystkiego, co ją powoduje. Jako Święty, Bóg jest też ogniem trawiącym, lecz ten płomienny aspekt Jego natury nigdy nie miał doprowadzić do naszego zniszczenia. On miał nas oczyszczać tak, jak to robił z Izajaszem (Księga Izajasza 6,5-7). Jeśli bardziej skupiamy się na Jego obecności w nas niż na naszych grzechach i przewinieniach, On wypali w nas wszelki brud i uczyni nas czystymi. Jeśli jednak bardziej będziemy trzymać się naszych grzechów niż Boga, Jego obecność zacznie nas wyniszczać z powodu zepsucia, w jakim pozostajemy.
 Izrael odrzucił nawoływanie Jeremiasza, więc Bóg pozwolił, by Ezechiel był świadkiem opuszczenia przez Boga Jerozolimy. Prorok patrzył, jak Boża chwała, Jego święta obecność, unosi się ponad Arkę, ponad oba cherubiny i Miejsce Najświętsze. Widział, jak przesuwa się do progu Świątyni, a potem opuszcza miasto i przenosi się na odległy szczyt górski. Bóg opuścił swój lud (Księga Ezechiela 10,1-20). W rezultacie Świątynia uległa zniszczeniu, miasto zostało zrujnowane, a Izrael przez siedemdziesiąt lat przebywał na wygnaniu w Babilonie. Święty Bóg nie mógł żyć pośród grzechów Izraela.
 W tym wszystkim piękne jest to, że Boża obecność jest lepsza niż doświadczenie naszego grzechu, czy płynące z niego przyjemności. On ma moc nas oczyścić. Rozumiejąc to, Charles Wesley śpiewał:
On łamie moc minionych win,
On więźniom wolność daje
To Jego krew obmywa brud
Grzesznik łaskę dostaje.*

 Jeśli pozwolimy, by Święty Bóg nas oczyścił, również będziemy mieć powód, by śpiewać.
* Charles Wesley, O for a Thousand Tongues, Hymns for Praise and Worship (Nappnee, Ind. : Evangel Press, 1984, nr 81)

za: Każdy dzień