Życie oddała za kapłanów

 O odkładaniu kamieni i służbie "do bólu" mówi ks. dr Michał Siennicki SAC, postulator w procesie beatyfikacyjnym s. Wandy Boniszewskiej.

Joanna Jureczko-Wilk: Prawie nikt nie wiedział, że w podwarszawskim klasztorze Sióstr od Aniołów żyła mistyczka i stygmatyczka. Nawet niektóre siostry dziwiły się, że na pogrzeb niepozornej zakonnicy w 2003 r. przyjechał biskup.

Ks. Michał Siennicki: Siostra Wanda należała do zakonu, którego charyzmatem jest życie ukryte. Siostry nie noszą habitów, nie mają zewnętrznych oznak życia konsekrowanego. Jedna z nich, która przez wiele lat mieszkała z s. Wandą w jednym domu, o jej stygmatach dowiedziała się po jej śmierci, z artykułu w internecie. To pokazuje, jak ściśle s. Wanda realizowała zakonne powołanie.

Na polecenie kierowników duchowych pisała dzienniki. Według jej wizji namalowano też obraz. Przypomina w tym św. s. Faustynę.

Ich historie są trochę podobne. W 2016 r. opublikowano zapiski z pięciu zeszytów s. Boniszewskiej pod wspólnym tytułem "Ukryta przed światem. Dziennik duchowy". Na recenzję teologiczną czeka szósty zeszyt, jeszcze nieupubliczniony. Ich wymowa jest na wskroś mistyczna, bo zakonnica zapisywała to, co słyszała w duszy od Pana Jezusa i jak te słowa przeżywała. Według jej wizji na polecenie Jezusa namalowany został obraz przestawiający Chrystusa ukrzyżowanego wraz z kapłanem. Zresztą widzenia Jezusa, który stawał przy ołtarzu wraz z księdzem celebrującym Mszę św. i niejako wchłaniał go w siebie, zdarzały się częściej. Podobnie jak w przypadku obrazu "Jezu, ufam Tobie" na początku rodziły się pytania teologiczne, tak pojawiły się one również w stosunku do obrazu wiszącego w domu generalnym Sióstr od Aniołów w Konstancinie-Jeziornie. Jego wymowa teologiczna będzie badana w trakcie procesu beatyfikacyjnego.


Kadr z teatru TVP - "Stygmatyczka"

Jak będzie przebiegał proces?

9 listopada na pierwszej uroczystej sesji zbierze się trybunał beatyfikacyjny, w skład którego wejdą: ks. dr Jacek Wiliński - jako delegat kard. Kazimierza Nycza, postulator - działający w imieniu Sióstr od Aniołów, ks. Michał Turkowski - jako promotor sprawiedliwości oraz notariusz ks. dr Bartłomiej Pergoł. Dalsze prace trybunału są już tajne. Obejmą przesłuchania świadków, badanie wszystkich pism związanych ze sługą Bożą i prześledzenie jej życia od strony historycznej, w tym dokonanie kwerendy na temat jej działalności w innych diecezjach, w których przebywała. W przypadku s. Wandy dojdzie jeszcze badanie sprawy stygmatów - czy rzeczywiście nosiła na ciele ślady męki Pańskiej i czy miały one charakter nadprzyrodzony. Tutaj akurat pomocna będzie zachowana dokumentacja medyczna, m. in. pochodząca z czasów jej pobytu w łagrze, ale także zeznania świadków. Kiedy trybunał zakończy pracę, po uroczystej sesji zamknięcia procesu na etapie diecezjalnym, dokumenty zostaną przesłane do Watykanu.

Jej życie było pasmem cierpień, chorób wypadków przyjmowanych w intencji innych lub zamiast nich. Trudna to lekcja miłości.

Siostra Wanda świadomie i w wolności przyjęła krzyż, który ofiarowywał jej Jezus. Tej decyzji pozostała wierna do końca życia. Dlatego uczy nas, jak cierpieć za innych, jak wspomagać ich w słabościach, zgodnie z pouczeniem św. Pawła: "jeden drugiego brzemiona noście". Jej przesłanie jest niezwykle aktualne. Tych słabszych na duchu, nierozumiejących, szukających nie wyganiajmy w Kościoła, tylko próbujmy im wskazać drogę, podtrzymujmy, towarzyszmy, poprowadźmy do Chrystusa cierpiącego za nas wszystkich. Nie odrzucajmy rzuconych w nas kamieni, bo w wierze przyjęte cierpienie może być impulsem do nawrócenia dla tych, którzy dziś nimi ciskają. Tak robiła s. Wanda, kiedy w łagrach - okrutnie prześladowana, torturowana - modliła się za swoich oprawców, mówiła im o Jezusie i swoją postawą ich nawracała. Dawni kaci wracali skruszeni i ją przepraszali.

Postać stygmatyczki, która swoim cierpieniem ratowała księży i osoby konsekrowane i która wynagradzała za ich grzechy, wyjdzie z ukrycia akurat w momencie, gdy Kościół przechodzi czas oczyszczenia, zmagając się m. in. z problemem pedofilii. To czytelny znak.

Ten element poświęcenia się, oddania za dusze kapłanów i osób konsekrowanych jest niezwykle ważny i aktualny. Widzę też, jak wielu kapłanów zainteresowało się życiem s. Wandy, które niewątpliwie jest wezwaniem do nawrócenia. Jest też wzorem posłuszeństwa Jezusowi i wierności powołaniu.

Czy można już modlić się za wstawiennictwem s. Wandy?

W 2014 r. kuria warszawska zatwierdziła modlitwę o łaski za wstawiennictwem s. Boniszewskiej, a 2 października br. - modlitwę o jej beatyfikację. Oprócz procesu badającego życie i nauczanie kandydata na ołtarze będzie prowadzony proces w sprawie domniemanego cudu. Jednak nie został on jeszcze ogłoszony. Do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów docierają świadectwa łask. Jedno z nich pochodzi od księdza, który cudem uratował się z wypadku samochodowego, nieopodal domu generalnego sióstr w Konstancinie-Jeziornie, gdzie s. Wanda spędziła ostatnie lata życia.

Źródło: Joanna Jureczko-Wilk, Życie oddała za kapłanów, w: Gość Warszawski nr 45/2020, s. III.

Komentarze