Posty

ŚWIADECTWO: „CÓŻ ODDAM PANU ZA WSZYSTKO, CO DLA MNIE UCZYNIŁ"

Miałam 22 lata. Zakochałam się i to się stało najważniejszą sprawą mojego życia. Wszystko ustępowało na drugi plan. Gdyby nie nieśmiałość, to mogło się to źle skończyć... Nadeszła Wielkanoc. Przed wyjazdem do domu na święta, postanowiłam dopełnić obowiązku spowiedzi wielkanocnej. Przypadkowy kościół, przypadkowy konfesjonał... Ksiądz zainteresował się moim stanem i wymógł obietnice niedzielnych komunii oraz zgłoszenia się do niego za trzy tygodnie. Bez przekonania obiecałam. Po trzech tygodniach wróciłam i znowu nieoczekiwanie to samo polecenie. Powtarzało się to kilkakrotnie, aż po jakimś czasie zapytał: „No i co teraz? Przeszło?" Nawet nie wiem, jak to się stało, ale moja „miłość" gdzieś się „rozpłynęła", a mnie pozostało poczucie ogromnego wyzwolenia. 2 lutego 1947 roku. Rekolekcje. Po Komunii św. wracam na moje miejsce i wzrok pada na mszalik, otwarty na dziękczynieniu w stałych częściach Mszy świętej — „Cóż oddam Panu za wszystko, co dla mnie uczynił" (Ps. 11

ŚWIADECTWO: JAK INSTYTUT ŚWIECKI POMAGAŁ MI SŁUŻYĆ BOGU I LUDZIOM

Kiedy kończyłam studia, nie umiałam jeszcze odczytać swojego powołania życiowego, Szukając coraz głębszej więzi z Chrystusem korzystałam z pomocy, jaką dawało wówczas duszpasterstwo akademickie. Równocześnie Chrystus ukazywał mi coraz bardziej człowieka, jego wielkość i jego słabość; ukazywał mi różnego typu ludzkie potrzeby, które były dla mnie wezwaniem do służby. Odczuwałam wyraźnie zapotrzebowanie na pomoc ze strony Kościoła właśnie w tych dwóch dziedzinach: pogłębiania więzi z Bogiem i służenia człowiekowi. Nie wykluczałam jeszcze wówczas całkowicie małżeństwa jako powołania życiowego, ale odsuwałam je na dalszy plan. Czasami myślałam o zakonie, który jawił mi się jako jedyna droga całkowitego oddania się Bogu, ale taka forma jakoś mnie nic pociągała. Ponadto sytuacja rodzinna i słabe zdrowie nie pozwalały na wybór takiej drogi. Zawód, do którego się przygotowywałam i który zaczęłam wykonywać, traktowałam coraz wyraźniej jako swoje życiowe powołanie. Angażował on mnie coraz ba

ŚWIADECTWO: BYŁA PIELĘGNIARKĄ...

Przed pięciu laty w katastrofie samochodowej zginęła pielęgniarka, Joanna. Podczas uroczystości pogrzebowych Kościół parafialny małego przemysłowego miasta natłoczony był ludźmi jak w wielkie święto. Każdy chciał oddać ostatnią posługę Zmarłej, która przez wiele lat związana była z tym miastem i z tymi ludźmi. Służyła całą sobą ludziom chorym i potrzebującym, zawsze pełna zapału, młodości ducha, chrześcijańskiego optymizmu i radości życia. Kochająca piękno, otwarta na dobro, niezmiernie utalentowana, a równocześnie pokorna i prosta. Jej miłość bliźniego nigdy nie była mdła ani ckliwa, raczej podobna do razowego chleba... Służbie Bogu i człowiekowi oddała całą swoją bogatą osobowość, nieprzeciętny umysł, wielką wrażliwość serca i wysokie kwalifikacje zawodowe. Kochała każdego człowieka i starała się mu pomagać czy to jako instruktorka, czy jako przełożona obwodowa, a przede wszystkim jako pielęgniarka, która pojmowała swój zawód jako powołanie. Znana była w licznych komórkach terenow

ŚWIADECTWO: ŚPIESZMY SIĘ...

Spieszmy się kochać ludzi, lak szybko odchodzą, zostaną po nich buty i telefon głuchy... Ulubione zdanie Lilki z poezji ks. Twardowskiego... Wczoraj odprowadziliśmy ją na bródnowski cmentarz, nie spiesząc się, bo była to ostatnia wspólna wędrówka. Było nas wielu, bardzo wielu. Biskupi, kapłani i klerycy pan z nogą w gipsie, młodzi i starzy, niesforne dzieci i kulturalni rodzice, senatorowie i służące, biedni i bogaci. Wszyscy staliśmy się jakoś sobie bliscy dzięki Lilce  - Marii Wantowskicj, która umiała jednoczyć ludzi przez miłość. Lilka to część historii naszego życia, to część historii Warszawy. Była tak jardzo obecna, ze często niewidoczna. Tak bardzo chciała mówić o tym co najważniejsze, ze czasem znaliśmy jej mowy na pamięć. Może denerwując się że są przydługie i patrząc na zegarek, że późno i trzeba wyjść dyskretnie aby nie zranić jej serca, którym obejmowała wszystkich ludzi, tworząc , Rodzinę Rodzin . Dawno zaczęły się początki „Rodziny Rodzin". Wielu z nas ich nie pam

Powołania w Polsce: podobnie jak przed rokiem, ale mniej niż kilka lat temu

Liczba kandydatów do kapłaństwa i zakonów – zarówno kobiet jak i mężczyzn – jest podobna jak przed rokiem, ale mniejsza niż jeszcze kilka lat temu – wynika z najnowszych statystyk opracowanych przez Krajową Radę Duszpasterstwa Powołań. W ubiegłym roku przygotowania do kapłaństwa w seminariach diecezjalnych i zakonnych rozpoczęło 851 alumnów. Natomiast do żeńskich zgromadzeń zakonnych zgłosiło się 316 kandydatek oraz 40 do zakonów klauzurowych. W seminariach diecezjalnych na pierwszy rok zgłosiło się 675 kandydatów, a studia w seminariach zakonnych rozpoczęło 176. Natomiast do zakonnych postulatów zgłosiło się 241 mężczyzn – wynika ze statystyk Krajowej Rady Duszpasterstwa Powołań. W ocenie przewodniczącego Rady bp. Wiesława Lechowicza są to wielkości porównywalne z latami 2008 i 2009. W 2008 roku formację w seminariach diecezjalnych rozpoczęło 695 alumnów i 258 w seminariach zakonnych. W 2009 r. na I roku było 687 alumnów diecezjalnych i 210 zakonnych. Widoczny jest znaczący sp

Rozpoczał się Tydzień Modlitw o Powołania

Kościół obchodzi dziś 48. Światowy Dzień Modlitw O Powołania. Tradycyjnie też czwarta Niedziela Wielkanocna, zwana Niedzielą Dobrego Pasterza, inauguruje tydzień modlitw, jaką w tej intencji zanosi do Boga Kościół na całym świecie. "Zwłaszcza obecnie, gdy głos Pana zdaje się być zagłuszany przez 'inne głosy', a propozycja, by pójść za Nim i ofiarować Mu swoje życie może wydawać się zbyt trudna, każda wspólnota chrześcijańska i każdy wierzący powinni podjąć świadomie zadanie wspierania powołań" - napisał Benedykt XVI w orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Modlitw o Powołania. W Polsce sprawą powołań zajmuje się Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań. Z opublikowanych przez nią statystyk za rok 2010 wynika, że liczba kandydatów do kapłaństwa i zakonów – zarówno kobiet jak i mężczyzn – jest podobna jak przed rokiem, ale mniejsza niż jeszcze kilka lat temu. Krajowy duszpasterz powołań, ks. dr Marek Dziewiecki zaznacza, że księży czy sióstr zakonnych w przyszłości

Benedykt XVI wzywa do modlitw o liczne i święte powołania (dokumentacja)

Do modlitw o liczne i święte powołania kapłańskie i zakonne wezwał wiernych Benedykt XVI w rozważaniach przed modlitwą Regina Caeli" 15 maja. Nawiązując do przypadającego w dzisiejszą Niedzielę Dobrego Pasterza Światowego Dnia Modlitw o Powołania, papież wspomniał o szczególnych więziach łączących owczarnię Pańską z jej Mistrzem i podkreślił znaczenie słuchania i wsłuchiwania się w Słowo Boże. Oto polski tekst rozważań papieskich: Drodzy bracia i siostry! Liturgia IV Niedzieli Wielkanocnej ukazuje nam jedną z najpiękniejszych ikon, jakie od pierwszych wieków Kościoła przedstawiały Pana Jezusa - obraz Dobrego Pasterza. Ewangelia św. Jana w rozdziale 10. opisuje nam szczególne fragmenty związku łączącego Chrystusa Pasterza z Jego owczarnią, związek tak ścisły, że nikt nigdy nie będzie mógł wyrwać owiec z Jego rąk. Są one bowiem złączone z Nim więzią miłości i wzajemnej znajomości, która zapewnia im nieskończony dar życia wiecznego. Jednocześnie Ewangelista ukazuje postaw