Tadeusz Ruciński FSC, O CZŁOWIEKU WYKORZENIONYM I ZAKORZENIONYM
„Ludzie? Nie mogą sobie znaleźć miejsca. Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni..." (z Małego Księcia) Nie wiem, czy się zgodzicie z takim stwierdzeniem, że usłyszenie głosu powołania i pójście za tym głosem - jest wejściem w przypowieść, bo dopiero wtedy odkrywa się, że całe życie, od pierwszych chwil, które się pamięta, pełne było zapowiedzi, proroctw spełniających się potem i wciąż wybiegających w przyszłość. A człowiek, który odpowiada na ten głos, też staje się dla innych przypowieścią - raz taką, a raz owaką. A przeżywając świadomie wszystko to, co się w nim i wokół niego dzieje, odkrywa, że właściwie wszystko jest przypowieścią. I to sprawia, że każda chwila w jego życiu nabiera sensu, choć wcześniej tyle innych przeciekło mu przez palce. Uświadamia sobie, że wszystko ma swój początek i sens. A koniec tej przypowieści zależy i ode mnie, i od Tego, który prowadzi i który jest współautorem całości. Czyli, że wszystko coś znaczy, że wszystko ma swoją wagę i że każde spotkanie