Jakkolwiek długa byłaby nasza pielgrzymka do stajenki, czeka w niej Bóg spragniony towarzystwa kochających Go ludzi… Gdyby nie brać pod uwagę aniołów, którzy wręcz oszaleli z radości na wieść o narodzeniu Zbawiciela, okazałoby się, że samo przyjście na świat Jezusa nie wiązało się z żadnym szczególnym ani nadzwyczajnym wydarzeniem. Bóg, przyjmując na siebie ludzkie ciało, przyjął też całą szarość i zwykłość życia. I choć Jego pojawienie się wśród ludzi samo z siebie było cudem, to jednak Józef i Maryja nie cieszyli się specjalnymi przywilejami w przeżywaniu tej radości. O "cudowności" tego, co dokonało się w Ich życiu, dowiedzieli się od innych. Aniołowie, od których początek wzięło to radosne zamieszanie – wyraźnie pisze o tym Ewangelista Łukasz – “biegali” raczej po polach i opłotkach (tak dotarli do pasterzy), nie zawitali zaś do samego Betlejem. W stajni było cicho i spokojnie. Maryja wyśpiewywała swoje Li, li, li, li, laj, kołysząc Dzieciątko do snu, Józef pielę