Posty

Rosja: 90 proc. mieszkańców to wierzący

Grafika
Ponad 90 proc. mieszkańców Rosji to ludzie wierzący w Boga - wynika z sondażu przez moskiewski ośrodek badań socjologicznych Levada. Dominują prawosławni, którzy stanowią 74-procentową większość. Drugie miejsce zajmują muzułmanie, których jest 7 proc. Pozostałe religie oscylują wokół 1 proc. Oznacza to, że liczba osób uważających się za prawosławne spadła o 6 proc. (w 2009 r. było ich 80 proc.). Zwiększyła się natomiast - i to ponad dwukrotnie - liczba wyznawców islamu (w 2009 r. stanowili oni 3 proc. populacji). Katolicy, których liczba nieco wzrosła w ciągu minionych trzech lat, nie osiągnęli jeszcze 1 proc. Zmniejszyła się - z 6 do 5 proc. - liczba ateistów, wzrosła natomiast - z 8 do 10 proc. - liczba wierzących, którzy nie należą do żadnej religii. Jednocześnie agencja Interfax podała, że Federacja Gmin Żydowskich Rosji zwróciła się do władz Moskwy o zgodę na budowę pięciu nowych synagog. Według danych Federacji, w rosyjskiej stolicy mieszka około 500 tys. wyznawców judaizmu.

L`Osservatore Romano: koniec świata - pseudo proroctwa, nauka i wiara

"Koniec, który nie nastąpi (przynajmniej na razie)" - to tytuł artykułu autorstwa Piero Benvenutiego, który zamieszcza najnowsze wydanie "L`Osservatore Romano". Autor odnosi się w nim do medialnych doniesień o końcu świata, który zgodnie z przepowiednią Majów ma nastąpić 21 grudnia 2012 r. Za polskim wydaniem watykańskiego dziennika publikujemy streszczenie artykułu. Od zawsze ludzie zadawali sobie pytania na temat swego pochodzenia oraz przeznaczenia własnej egzystencji. Pytanie: "Skąd przyszliśmy i dokąd idziemy?" towarzyszy nam od tysięcy lat. Na to pytanie możemy dawać często odpowiedzi irracjonalne. W mediach i w sieci mówi się w tych dniach o końcu świata, który zgodnie z przepowiednią Majów ma rzekomo nastąpić 21 grudnia 2012 r. Jeśli poszukamy tego hasła w Google, otrzymamy 40 milionów rezultatów. Zgodnie z tą "przepowiednią" miałoby dojść do ustawienia się w jednej linii planet i słońca oraz centrum Drogi Mlecznej oraz do odwrócenia

Bp Janiak: dzisiaj potrzeba odważnego laikatu

Grafika
Żyjemy w niełatwych, dziwnych czasach, kiedy z jednej strony mamy wolność, a z drugiej strony Kościół jest atakowany przez różne ruchy mniejszościowe i dlatego potrzeba jest zdrowego, odważnego laikatu – mówił bp Edward Janiak podczas Diecezjalnego Dnia Wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Przedstawiciele diecezji kaliskiej zgromadzili się w niedzielę 9 grudnia na wspólnej modlitwie w kościele św. Antoniego w Ostrowie Wielkopolskim.   Diecezjalny Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie odbył się pod hasłem „Wierzę w Święty Kościół”. Uroczystej Mszy św. przewodniczył biskup kaliski Edward Janiak. Homilię wygłosił diecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie ks. kan. Jerzy Salamon. Kaznodzieja podkreślał, że pierwszym charyzmatem Ruchu Światło-Życie jest ewangelizacja. Stwierdził, że w dzisiejszych czasach potrzebni są świadkowie Ewangelii. Dodał, że członkowie Ruchu Światło-Życie, szczególnie w Roku Wiary, powołani się do bycia świadkiem Chrystusa. Zachęcał, aby w kręgi wprowadzać młodych

Marcin Jakimowicz: Dom Starców

- Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata? – Nie bój się – odparł starzec. – Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie. W czym jeszcze ojcowie pustyni pomogą Kowalskiemu? Rozprzestrzeniła się pustka – wołał Benedykt XVI na rozpoczęcia Roku Wiary. – Ale właśnie wychodząc od doświadczenia tej pustyni, możemy odkryć na nowo radość wiary. Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia. Na pustyni trzeba nade wszystko ludzi wiary, którzy swym własnym życiem wskazują drogę ku ziemi obiecanej. Zachwyciła mnie ta diagnoza. Wykonałem manewr Ctrl+C, Ctrl+V i szybko wkleiłem ją sobie do notatnika. Żyjemy na pustyni. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa mnisi uciekali na pustynię – opowiadał mi Pierre Marie Delfieux, założyciel Wspólnot Jerozolimskich. – Dziś podróżują metrem, a do swych zakonnych cel dojeżdżają windami. Mieszkają w sercach miast. To dopiero pustynia! Sahara w porównaniu z nią to mała k

Jedz, pij, tylko nie obgaduj!

Z ojcami pustyni rozmawia Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz: Czy można prosić Ojców o modlitwę? Abba Antoni: - Ani ja się nad tobą nie zlituję, ani Bóg, jeśli ity sam nie zdobędziesz się na gorliwą modlitwę... Hm, ale jak mam się modlić? Abba Sisoes: Kiedy jeden z moich uczniów był kuszony przez Szatana i uległ pokusie, wstałem, wyciągnąłem ręce do nieba, mówiąc: "Boże, chcesz, czy nie chcesz, nie puszczę Cię, dopóki go nie uzdrowisz!". I zaraz mój uczeń został uzdrowiony. Abba Zenon: - A kto chce, żeby Bóg szybko go wysłuchał, gdy tylko wstanie i podniesie ręce do nieba, ten powinien w pierwszej kolejności modlić się z serca nawet nie za własną dusz, ale za nieprzyjaciół! Jeśli to osiągnie, to cokolwiek by prosił, Bóg go wysłucha... Współczesny taplający się w przyjemnościach świat wymazał z pamięci słowo "post"... Abba Antoni: - Już dawno mówiłem, że przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni, i jeśli zobaczą kogoś przy zdrowych zmysłach,

Ks. Michał Olszewski, Post i modlitwa odkryte na nowo

Bardzo często słyszę skargi na Pana Boga, że oto już tak długi czas ktoś się modli, a nic z tego nie wynika. I wtedy zadaję sobie pytanie, czy aby na pewno to sam Pan Bóg jest temu „winny”? Nieskuteczni… Odpowiedź jednak jest ta sama, którą Jezus udzielił Apostołom przed dwoma tysiącami lat, kiedy to Dwunastu było przerażonych i zasmuconych z powodu nieskuteczności ich modlitwy, choć przecież byli posłani by uzdrawiać, uwalniać i głosić Słowo Boże. Zadają więc oni pytanie Jezusowi, który przyszedł im z pomocą i uwolnił z rąk demona chłopca, któremu uczniowie nie umieli pomóc: „Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?” Rzekł im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem”. (Mk 9, 28b-29) I w tym momencie wszystko staje się bardziej czytelne. Otóż nie Pan Bóg jest winny, ale człowiek, który nieumiejętnie się modli i często traktuje modlitwę jak magię lub oczekuje natychmiastowych efektów zgodnych z duchem dzisiejszego czasu. Jezus daje więc prostą receptę do osiągnięcia Boż

O nowej ewangelizacji w Płocku: bez nawrócenia będzie tylko „bicie piany”

„Kościół wobec wyzwania nowej ewangelizacji” – pod takim hasłem w dniach 15-16 listopada w Płocku odbywało się 35. Sympozjum Koła Naukowego Wyższego Seminarium Duchownego. W gronie gości znaleźli się znani w kraju ewangelizatorzy, którzy opowiadali o realizowanych przez siebie akcjach. Zdaniem jednego z nich ewangelizator powinien być „bożym wariatem”. Ks. dr Marek Jarosz, rektor WSD w Płocku, otwierając sympozjum podkreślił, że gdy mówimy o nowej ewangelizacji, przede wszystkim musimy pamiętać o nawróceniu: „W nowej ewangelizacji chodzi o to, abyśmy my w pełni uwierzyli, a ci, którzy doświadczają milczenia Boga, usłyszeli jego głos. Należy też pamiętać, że nowa ewangelizacja nie może stać się kolejnym mówieniem o czymś. Chodzi przede wszystkim o przeżycie nawrócenia, również kapłańskiego, aby głoszenie Jezusa stało się stylem życia i postawą, a nie jedynie zadaniem duszpasterskim. Nawrócenie to musi obejmować wiele warstw naszego życia” - stwierdził kapłan i psycholog. Biskup p