Posty

3 października - Tajni agenci Boga

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie  - Ewangelia wg św. Mateusza 6,6 Przeczytaj:  Ewangelia wg św. Mateusza 6,5-13  Jak wygląda twoje życie modlitewne? Dużo łatwiej jest mówić o swoim życiu modlitewnym niż rzeczywiście się modlić. Wraz z wiekiem jestem coraz bardziej przekonany, że modlitwa jest najważniejszą czynnością, jakiej mogą oddać się chrześcijanie. Przeczytałem kiedyś krótką wypowiedź Francisa Asbury’ego, która niepokoiła mnie potem przez długi czas. Powiedział, że osoba, która czyta Pismo Święte, ale się nie modli, przegapiła najważniejszą część. Zwykłem się budzić i spędzać czas z Bogiem, czytając Jego Słowo, by nakarmić nim moją duszę. Biblia jest dla mnie źródłem radości, ale Asbury powiedział, że naszej lekturze Pisma musi towarzyszyć modlitwa. Ktoś, kto czyta Pismo, nie modląc się, przypomina agenta ubezpieczeniowego, który oferuje po

2 października - Droga krzyżowa

Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi   - Księga Izajasza 55,8-9  Przeczytaj:  Ewangelia wg św. Jana 12,20-26  Między wydarzeniami opisanymi w Ewangelii Marka 8-10 a wydarzeniami z 2 rozdziału Dziejów Apostolskich w uczniach następuje zauważalna przemiana. Co takiego spowodowało tę różnicę w ich życiu sprzed i po Pięćdziesiątnicy? Główna zmiana dotyczyła ich sposobu myślenia i rozumienia. Przed Pięćdziesiątnicą uważali, że rozwiązanie wszelkich ludzkich problemów może zależeć od władzy, pozycji i dóbr materialnych. Wierzyli, że gdyby Jezus zasiadł na tronie w Jerozolimie, oczyściłby cały świat, a oni gotowi byli służyć jako Jego premierzy, pomagając Mu w dziele przemiany świata. Ci gorliwi, choć prości ludzie nie mieli nawet bladego pojęcia o cenie, jaką przyjdzie zapłacić za odkupienie świata. Po ludzku zakładali, że odkupi

Jedni Kościół atakują, drudzy wybielają. Potrzebujemy rozwagi

Z psycholog Ewą Kusz z Centrum Ochrony Dziecka o reakcjach społecznych na przypadku wykorzystania seksualnego dzieci rozmawia ks. Jarosław Czyżewski. Niedawno podwiozłem samochodem ministranta. Wyjeżdżałem akurat z parafii, gdy skończyła się zbiórka. Zatrzymałem się i zaproponowałem podwiezienie. Potem pomyślałem, że ktoś mógłby to źle odczytać. Nawet się przestraszyłem, mimo że nic złego nie zrobiłem. - W was księżach może pojawiać się strach przed tym, czego nie powinniście się bać. Musimy jednak wyjść od tego, jaka jest przyczyna podejrzliwości, która się rodzi w społeczeństwie. Są to czyny niektórych z was. W konsekwencji ci z was, którzy pracują rzetelnie, zaczynają się bać rzeczy, które do tej pory były oczywiste, nie były problematyczne. Zresztą wszyscy w Kościele, który jest Ciałem Chrystusa, ponosimy konsekwencje grzechów niektórych jego członków. I różnie na te grzechy reagujemy. Opublikowała Pani niedawno tekst "Wołanie o głos rozsądku" w kontekście dy

Dlaczego tak strasznie mi smutno

Nie wiem, jak będzie z Polakami, ale publiczność na filmowym festiwalu w Gdyni dosłownie oszalała na punkcie filmu "Kler" Wojciecha Smarzowskiego. Wyrazem tego była nagroda dziennikarzy i nagroda publiczności, a także niekończące się dyskusje. Całymi nocami różne osoby przekonywały mnie, że to film w istocie chrześcijański, bo czyste chrześcijaństwo wymaga odrzucenia zdemoralizowanej instytucji Kościoła i sięgnięcie "do korzeni". Kryje się za tym uproszczenie, dziecinny schemat, choć także polityczna intencja. Pisałem już o moich obawach związanych z tym filmem. One się generalnie potwierdziły. Będzie jeszcze niejedna okazja, żeby o tym napisać.

Nie jesteśmy bezradni

Przysłuchiwałem się ostatnio dwóm gorącym dysputom katolików, z racji także zawodowych częściej niż inni myślących o świecie z perspektywy religijnej. Rozmowy dotyczyły spraw bardzo odległych tematycznie i czasowo, ale niezwykle poważnych i trudnych. A mianowicie: pedofilii w Kościele oraz zał, które dokonało się w Auschwitz. Na obydwu spotkaniach zastanawiano się, jak to się mogło stać i co robić, by podobnych zachowań uniknąć. Uczestnicy obydwu dyskusji, praktykujący katolicy, wydawali się bezradni wobec pytań o przyczyny tych zjawisk i sposoby uniknięcia recydywy. I właśnie to wrażenie bezradności uderzyło mnie najbardziej. Omawiając kryzys pedofilski, podgrzany dodatkowo "Klerem", zdumiała mnie swoista panika dyskutujących - księży i świeckich. Pytali gorączkowo: co robić, gdzie szukać wyjaśnienia, wskazówek, światła? Jak to się mogło stać? Jak to wytłumaczyć wiernym, a jak mediom? Jak się z tego uczciwie rozliczyć - stając w prawdzie, zachowując wiarygodność niezbęd

Film "Kler". Zmarnowana szansa

Z krytykiem filmowym Łukaszem Adamskim rozmawia Piotr Jóźwik Mogło być "katharsis", a jest... - ... cios kijem baseballowym. Wojciech Smarzowski nie nakręcił "Klaru" z chęci oczyszczenia Kościoła ani z miłości do niego. Nie chce wypowiadać się w imieniu reżysera, ale moim zdaniem Smarzowski chciał uderzyć w Kościół. I to tak, żeby jak najbardziej zabolało. Innej intencji po prostu nie widzę. Reżyser nigdy nie ukrywał swojego antyklerykalizmu. Może gdyby zamiast niego taki film nakręcił katolik, to byłaby szansa na uczciwe podejście do sprawy? Skąd tak jednoznaczna opinia? - Wojciech Smarzowski ma swój sposób opowiadania historii. Znamy go chociażby z "Drogówki", w której był jeden pozytywny bohater, taki ostatni sprawiedliwy. W "Klerze" też są pozytywne postaci, ale to jednostki. Ks. Kukuła, główny bohater grany przez Arkadiusza Jakubika, jest w zasadzie pozytywną postacią. Tyle tylko, że wszystkie jego dobre cechy biorą się stąd

O braciach księżach

Miałem okazję odbyć dość długą rozmowę z księżmi. Tematem były różne sprawy Kościoła, ale jeden wypłynął naturalnie jako najwrażliwszy: wykorzystywanie seksualne. I wiem, że chyba wszyscy jesteśmy pisaniem o tym zmęczeni. Proszę jednak o cierpliwość. Otóż wcale nie chcę roztrząsać problemu, ale zwrócić uwagę na to, co ci księża powiedzieli. Chcieli wyrazić przede wszystkim jedno: lęk. Paraliżujący lęk. Nie wynikający z tego, że ktoś ma ukryte przestępstwo na swoim koncie. Odczułem jednak bardzo wyraźnie, że księża obawiają się dwóch rzeczy: niepohamowanej nagonki medialnej i niesprawiedliwych osądów. Nagonka polegać może ich zdaniem na tym, że media skoncentrują swoją uwagę właśnie na Kościele. Zresztą tak już się dzieje. Że dziennikarze nie tylko będą szukać prawdy o stanie moralnym ich życia, ale wręcz doszukiwać się każdego ich błędu i upadku. Rozumiem bardzo dobrze to odczucie, ten lęk związany z wymaganiem od nas właściwie nieosiągalnej doskonałości. Ten lęk pojawia się też w