Posty

Listy t. I - Niepokalane Poczęcie N.M.P. - Dęblin - Irena

NIEPOKALANE POCZĘCIE N.M.P. Dęblin – Irena, Uroczystość Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Najdrożsi w Panu, Umiłowana Uroczystość Niepokalanego Poczęcia przypada w tym roku na czas mojego uwięzienia i stanowi dla mnie pociechę w tej sytuacji. A jednak niewiele razy udało mi się przeżywać tę uroczystość z taką wewnętrzną radością i duchową przyjemnością, jak obecnie, prawdopodobnie dlatego, że nigdy dotychczas nie miałem do dyspozycji tyle czasu na skupienie. Pragnę dzisiaj podzielić się z wami owocem moich medytacji na temat wielkiej Uroczystości Najświętszej Maryi Panny, aby poczuć radość i pociechę z więzi nas łączących i jeśli to możliwe, chciałbym żeby także wam to posłużyło. 1/ Przede wszystkim doświadczam w tych dniach, że medytacja jest nade wszystko dialogiem, czyli prawdziwą rozmową z Bogiem, z Jezusem i Maryją. Zdarza się, że przekształcamy rozmowę w rodzaj wysiłku intelektualnego, zmierzającego do zgłębienia, na tysiąc sposobów, jakiejś prawdy; sądzę jednak, że

Listy t. I - "Ojciec Instytutu" - wrzesień 1954 r.

„Ojciec Instytutu” Wrzesień 1954 Najmilsi, Dopiero co wróciłem ze spotkania z ojcem Terraneo, który był 25 lat sekretarzem Jego Eminencji Kardynała I. Schustera, i w budynku kurii biskupiej prawie fizycznie odczułem jego brak. Wszyscy czujemy pustkę, jak wtedy, gdy w rodzinie zabraknie ojca. I sądzę, że o zmarłym naszym Arcybiskupie można powiedzieć, iż był „ojcem Instytutu”. W odległym 1938 roku, niektórzy z nas, zdezorientowani co do losów swego powołania, gdyż właśnie na naszych oczach rozpadła się pierwsza jego forma, zwróciliśmy się, nie bez obaw, do Arcybiskupa, aby usłyszeć jego opinię. Od razu zrozumiałem, że całe zajście uważnie śledził, bardziej niż by się tego można było spodziewać. Znalazłem żywe, ojcowskie zrozumienie i w miejsce obaw pojawiło się poczucie bezpieczeństwa, oto ojciec wziął nas za rękę i będzie nas prowadził. „Trzeba coś zrobić – powiedział do mnie – wybierz formę, po czym przyjdź i zreferuj mi stan rzeczy”. Zachował się nie jak ojciec,

5. Modlitwa decydującym momentem życia chrześcijańskiego

Modlitwa opiera się na działaniu Boga Każda modlitwa ma jako podstawę działanie Boga; to nie my sami jesteśmy jej pierwszymi sprawcami. Można tu wyróżnić dwa etapy. Etap bierny - stawienie się w obecności Boga i oczyszczenie serca. Nie jest to łatwe, nie da się bez trudu przejść od codziennych zajęć do modlitwy. Potrzeba cierpliwości, aby się wyciszyć, ale nie jest to czas stracony. Kiedy już poczujemy obecność Boga, musimy przyzwolić, aby się nam objawił w sposób, jaki sam wybierze, bez żadnych przeszkód z naszej strony. Drugim etapem jest pełne ufności powierzenie się Bogu, jako grzesznicy ufający w Jego miłosierną miłość. Chodzi o proste, dziecięce (por. Psalm 6) zawierzenie, w którym najważniejsze są nie słowa czy gesty, ale miłość - ona jest bowiem duszą słów i gestów. Wytrwałość jest sposobem, by uniknąć niebezpieczeństwa rutyny! Oczywiste jest, że nasza modlitwa domaga się odpowiedzi na pytanie: kim dla mnie jest Bóg? Nic ma to być odpowiedź intelektu, ale odp

4. Kontemplacja

Czym jest kontemplacja?  Słowo to oznacza utkwienie w czymś wzroku, zapatrzenie się na pewną rzeczywistość, która przyciąga. Kontempluję piękno morza, kontempluję wspaniałość gór. Słowo to ma wiele znaczeń. W życiu duchowym przedmiotem kontemplacji jest sam Bóg. Jest tajemnica Boga, która odsłania się przed człowiekiem, a człowiek wpatruje się w nią oczyma duszy. Z tej kontemplacji czerpie światło i pokarm dla swojego życia duchowego, a zatem coraz głębsze zrozumienie swojego stosunku do Boga oraz stosunku Boga do niego. Oczywiście, zakłada to jako punkt wyjścia uznanie człowieka za Boże stworzenie, to znaczy za istotę odwiecznie przez Boga pomyślaną i pokochaną. A ściślej mówiąc - pomyślaną i pokochaną wewnątrz Trójcy Przenajświętszej: Ojciec uważa cię za syna i pragnie być kochany podobnie, jak jest kochany przez Syna w Duchu Świętym. Kontemplacja we właściwym tego słowa znaczeniu, w znaczeniu ściśle religijnym - to właśnie wpatrywanie się oczyma duszy w te tajemnice. Je

3. Modlitwa a życie codzienne świeckich

Specyficzny w przypadku wiernych świeckich charakter stosunku między modlitwą a życiem nie powinien nam przesłaniać faktu, iż jest to w ogóle problem o podstawowym dla każdego chrześcijanina znaczeniu, niezależnie od tego, do czego został powołany, jaka jest jego życiowa misja. Jakże jest wymowne, że św. Bernard z Clairveaux zwracając się do papieża Innocentego III rozpoczynał od tak twardych słów: że przeklęte są jego zajęcia, jeżeli przeszkadzają mu w modlitwie/1, a chodziło przecież o zajęcia papieskie. Uświadamia to nam, iż „pogodzenie" modlitwy z codziennymi zajęciami jest naprawdę problemem dla wszystkich wiernych. Modlitwa a życie codzienne - węzłowy punkt duchowości świeckich Z drugiej strony, nie da się zaprzeczyć, że problem ten w pewnym sensie zaostrza się w przypadku osób, których zajęcia na pierwszy rzut oka nie mają żadnego związku z życiem duchowym, jako że są zajęciami świeckimi, doczesnymi. Tak więc ten, kto żyje pośród spraw doczesnych/2 (czyli człowie