Posty

Listy t. IV - Ofiara Luigiego Clerici

Ofiara Luigiego Clerici kwiecień 1972 Kiedy w środę 22, tuż po godzinie 13.00, zadzwonił do mnie Carlo z wiadomością o śmierci Luigiego, udałem się do domu zmarłego i zobaczyłem jego twarz emanującą spokojem, choć w śmiertelnym bezruchu. Muszę wyznać, że nad bólem spowodowanym rozstaniem przeważyło uczucie wdzięczności Bogu za zakończenie życia przypominającego udrękę i wezwanie go do wieczności, gdzie panuje miłość. Widziałem się z Luigim dwa razy podczas przerwy świątecznej. Po pierwszej wizycie w towarzystwie Enrico, chciał się ze mną spotkać sam na sam. Wtedy powiedział mi o swych duchowych problemach i powtórzył swoją wolę ofiarowania życia w intencji jedności Kościoła. Piszę o tym, gdyż wcześniej była to tajemnica, a powiedział mi o tym pragnieniu, jak stan jego zdrowia był jeszcze całkiem dobry, pomijając problemy z nerkami. Prosił mnie, aby mógł ofiarować Panu swe życie w intencji jedności Kościoła. Chciałem rzecz odwlec i nie dałem mu od razu pozwolenia. Po pe

Listy t. IV - Dwadzieścia pięć lat po ogłoszeniu 'Provida Mater'

Dwadzieścia pięć lat po ogłoszeniu 'Provida Mater' 15 stycznia 1972 2 lutego 1972 roku mija dwadzieścia pięć lat od ogłoszenia Konstytucji apostolskiej Provida Mater', która usankcjonowała, za zgodą najwyższych władz Stolicy Apostolskiej, obecność Instytutów Świeckich w Kościele. A na moim stole leżą, prosto z drukarni, dokumenty Międzynarodowego Kongresu Instytutów Świeckich. Pięć języków, w których zostały wydane świadczy niezbicie o światowym zasięgu tej ustanowionej przez Kościół dwadzieścia pięć lat temu nowej formy życia. Udokumentowany rozwój Instytutów Świeckich jest jednak niczym w porównaniu z nieudokumentowanym dobrem uczynionym przez Instytuty Świeckie, w pokornej służbie Kościołowi i światu. Duszą tej służby jest konsekracja świecka, która w formie, jaką są Instytuty Świeckie, znalazła swoje miejsce w Kościele. Zastanawiając się nad istotą i zasięgiem tego zjawiska trudno jest powstrzymać się od okazania wdzięczności Duchowi Świętemu za to dzieło.

Listy t. III - Pamięci Luigi Anghileri

Pamięci Luigi Anghileri Marzec 1966 Znowu zawitała do nas śmierć. Kolejny raz przekonaliśmy się o tym, że odmawiana przez nas, w czasie dnia skupienia, modlitwa za pierwszego, który umrze zawsze trafi do adresata, nawet jeśli nie widać żadnych ostrzegawczych znaków. Sądzę, że na naszym ostatnim spotkaniu nie przyszło to do głowy Luigiemu. A jednak to na nim Pan położył swą rękę! Mam przed oczyma jego regulamin życia na rok 1965-1966; rok, który dla niego nie będzie miał już końca. Stawiane sobie zadanie, to: Wierność podjętym zobowiązaniom. Myślę, że może być to przesłanie i zarazem wezwanie pozostawione nam przez Luigiego. Możemy więc sobie wyobrazić, jak w jego uszach dźwięczy głos pana z ewangelicznej przypowieści o talentach. Mówi on zwracając się do sługi: „Dobrze, sługo dobry i wierny (...), wejdź do radości twego Pana!" /Mt 25, 21/. Te dwa przymiotniki dobrze charakteryzują naszego drogiego Luigiego. Dobroć malowała się na jego obliczu otwartym i uśmiechnię

Listy t. III - Podstawowe zadanie w naszym życiu

Podstawowe zadanie w naszym życiu 17 czerwca 1966 Boże Ciało Najmilsi, Na początku czerwca odpowiedzialni z Instytutu spotkali się, aby wspólnie zastanowić się nad pewnymi kwestiami. Chciałbym podzielić się z wami wypracowanymi w czasie tego spotkania wnioskami. Pomoże nam to zgodnie zaangażować się w realizację naszego życiowego programu i wzajemnie sobie pomagać w wypełnianiu naszego podstawowego zadania. Stale nam o tym przypominał ojciec naszego Instytutu, Sługa Boży, kardynał I. Schuster: „Bonus esto Miles Christi" - Bądź dobrym żołnierzem Jezusa Chrystusa! Nasze refleksje podążały wypracowanym na poprzednich spotkaniach torem. Cały nasz wysiłek skierowany został na precyzyjne określenie cech dynamicznej równowagi, która ma nas jakościowo wyróżniać. Te dwa słowa wykluczają statyczność, często myloną z równowagą oraz nerwowe poszukiwanie nowości czy sensacji, często mylone z dynamicznością. Dynamiczna równowaga, to umiejętność poruszania się po wyraźnie wyznac

Listy t. III - Zmierzając ku świętu naszego Króla

Zmierzając ku świętu naszego Króla Mediolan, 25 września 1966 Najmilsi, Zbliżające się święto Chrystusa Króla skłania mnie do napisania tych kilku słów, ponieważ chcę, abyśmy wspólnie przygotowali się na jego obchody. 1. Wydaje mi się, że zaniedbałbym swój obowiązek, jeślibym was nie zachęcił do odpowiedzi na wezwanie Papieża, dotyczące modlitwy o pokój. Miesiąc różańcowy ma być - jak gdyby - oblężeniem serca Ojca dokonanym przez Jego dzieci, za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny, aby zechciał udzielić ludzkości tak upragnionego pokoju. Wiara w moc i skuteczność modlitwy stanowi pierwszy warunek, a potem już tylko należy się modlić, modlić i modlić. Dbajmy w sposób szczególny o to, by w sposób godny odmawiać różaniec, wbrew wszelkim pokusom lenistwa i na przekór rutynie. To, co zaleca papież, nie należy wyrzucać, jako coś przestarzałego. Niech Bóg zobaczy, że Instytut Milites Christi Regis wziął sobie do serca wezwanie Ojca Świętego i odmawiając różaniec jedn

Listy t. III - Pielgrzymi w ziemi świętej

Pielgrzymi w ziemi świętej Mediolan, 7 grudnia 1966 Uroczystość św. Ambrożego Najmilsi, Kiedy w 1964 roku udałem się do Ziemi Świętej w ślad za Pawłem VI, opisując wam duchowe owoce tej pielgrzymki, marzyłem, aby Instytut mógł wszystkim dać możliwość doświadczenia tego bogactwa duchowego. Od tamtej pory myślałem, jakby tu zrealizować owe pragnienie. Przede wszystkim zadałem sobie pytanie, czy mogę owe pragnienie uznać za dobre natchnienie, które może przynieść owoce dla Instytutu, czy mam je uważać za rodzaj pokusy, ukrywającej się pod pozorami dobra? Podróż ta mogłaby się przecież przerodzić w przygodę turystyczną, nawet z chwilami szczerych wzruszeń, ale głównie byłoby to doświadczenie z gatunku rozrywki, a nie uświęcenia. A co z ubóstwem? Ziemia Święta nie jest blisko, podróż i tydzień pobytu oznacza duże wydatki, na które ludzie ubodzy z pewnością nie mogą sobie pozwolić. A jednak pragnienie to uporczywie powracało i z czasem wydawało mi się, że aspekty pozytyw

Listy t. III - Powołanie i powołania w świetle nauk soborowych

Jestem głęboko przekonany o tym, że poważne zajęcie się fundamentalnym zagadnieniem powołania w ogóle, wymaga zmiany w sposobie podejścia do tego problemu, jeśli oczywiście chcemy dojść do jakiegoś rozwiązania. Fundamentalne zagadnienie Zagadnienie to dotyczy całego Kościoła i poszczególnych chrześcijan, a nie tylko wybranej kategorii chrześcijan, gdyż jest fundamentalną kwestią w ludzkim życiu. Od dawna ludzkość intuicyjnie wyczuwała wagę problemu. Na przykład, poeta Dante Alighieri dotyka samej istoty tego zagadnienia w Raju 8,141 -148. Wiele osób żyjących w związkach małżeńskich, nie czuje się na swoim miejscu, a to dlatego, że nie ma stosownej edukacji, która by w odpowiednim czasie pomogła odkryć takim osobom właściwe im miejsce. Jest to jeden z powodów poważnych problemów społecznych, ponieważ człowiek będący nie na swoim miejscu cierpi i sprawia innym cierpienie. Uważne zajęcie się tym zagadnieniem, po uprzednim ustaleniu wspólnego sposobu podejścia do niego, oz