Świadectwo Piergiorgio Confalonieri
Zwykle patrzymy na śmierć z dwóch skrajnie różniących się punktów widzenia. Albo z przesadną emfazą (mam tu na myśli wzniosłe, publikowane na łamach gazet nekrologi), albo staramy się odsunąć ją w cień. Coraz więcej jest domów pogrzebowych, pozwalających uniknąć pożegnania zmarłego w domu. Istnieje też niebezpieczeństwo, że śmierć zostanie sprowadzona do gry komputerowej dla dzieci. Jedna rzecz się tylko nie zmienia. Kiedy nadchodzi śmierć, zawsze wydaje się, że atakuje z ukrycia. Mówiąc z perspektywy człowieka śmierć to absurd, o którym lepiej nie myśleć. Łudząc się, że życie może trwać w nieskończoność uważamy, że śmierć zdarza się tylko innym. Bardzo trudno jest dostrzec w śmierci naturalne ujście życia, czyli drugą stronę tajemnicy, dzięki której dostrzegliśmy światło. A co Giuseppe Lazzati myślał o śmierci? Wydaje mi się, że niewiele mówił na ten temat. Zachowywał się bardzo dyskretnie i powściągliwie, kiedy trzeba było otworzyć własne serce. Był także (my, starsi wiemy o tym